A więc wróżka-zębuszka… A nie, wróć, ja swoich mleczaków to już nie pamiętam, teraz mogą mi co najwyżej stałe zacząć wypadać, więc nie wróżka- zębuszka… No to może… Skrzat? Nie, nie lubię kwaśnego mleka. Czarodziej? Jeszcze na mnie rzuci urok. Smok? Nie, dziękuję, spalone mięso jest ohydne. No to już nie wiem kto, a z resztą to chyba jest mało ważne. Sęk w tym (‘Sęk? Jaki sęk?’ XD)… O-o-o rany O_O. Właśnie jakąś dziwną kombinacją klawiszy otworzyłam sobie pocztę i zamknęłam Internet jednocześnie. WTF?! No, ale to nie o tym chciałam pisać, to był random, co wyskoczył niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. W każdym razie chodzi o to, że przyszła pora, aby coś na blogu napisać, żeby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy go blokować i nieistotne kto mi o tym szepnął do ucha. Ostatnimi czasy dzieje się dużo, za dużo nawet bym powiedziała. Miałam mieć wakacje i odpocząć, a tutaj jestem bardziej zmęczona niż byłam^^’. Wakacyjny BUM zwalił mnie z nóg, skopał, a potem jeszcze naskoczył i podeptał. Mam nadzieję, że to minie, bo mój organizm nie reaguje tak jak powinien i zaczynam się o siebie martwić. Powoli małymi kroczkami staram się realizować postanowienia z poprzedniej notki i chyba idzie mi znośnie, nie powiem, że dobrze, bo nie chcę zapeszać, ale na razie nie jest źle. Żeby tylko praca się znalazła, to by już było ekstra. Oczywiście, jak to w życiu moim bywa są i komplikacje, ale kiedy ja ich nie miałam XD? Wszystko ostatnio psuje, co wezmę do ręki i zaczyna mnie to poważnie denerwować, bo jakby na to nie patrzeć większość z tych rzeczy była mi potrzebna, oh srsly. Np. sandałki i telefon. To drugie chwała dało się naprawić, ale z butami nie wiem jak będzie. Staram się dużo czytać i tutaj nie powiem, jestem szczęśliwa, bo przez tydzień, chociaż zabiegany dałam radę połknąć prawie 5 pozycji XD. Gorzej ze sprzątaniem. To nie moja wina, że go nie lubię i nie chce mi się za nie zabrać T_____T. Oh, well, life is a bitch after all. Brakuje mi też nowej muzyki, ktoś ma może coś, co by mnie zainteresowało XD? Chętnie posłucham propozycji. Ach wiem, co jeszcze. WENA. WENAWENAWENAWENA D: ! To jakiś skandal naprawdę, żebym nie mogła nic napisać, starzeję się czy jak? Trochę się czuję jak Sumire, bohaterka Sputnika Sweetheart Harukiego Murakamiego.
Po prostu kiedy próbuję coś napisać, nie mogę. Siadam przy biurku i nic mi nie przychodzi do głowy – żadne pomysły, słowa, sceny. Koniec. Jeszcze nie tak dawno temu miałam miliony rzeczy do opisania. Co się, do diabła, ze mną dzieje?
Oj coś czuję, że będę teraz często cytowała tą właśnie książkę. Jakoś polubiłam tą ekscentryczną młodą pisarkę, wokół której kręci się akcja powieści. Rozumiem ją, a może jest odwrotnie? Może to ona rozumie mnie? Cóż… Książki mają na mnie dziwny wpływ, a te dziwne to już w ogóle przewracają mi w głowie XD! Co więcej? Nic. Pozostaje mi już tylko wsłuchać się w rytmiczny stukot deszczu o parapet. To właściwie całkiem przyjemne zajęcie i całkiem przyjemny odgłos jak tak się głębiej zastanowić. No i ten zapach! Ależ się rozpisałam (to tak a propo braku weny XD)! Trzymajcie kciuki żebym nic już więcej nie zepsuła, odnalazła inspirację, wyspała się i odpoczęła oraz dalej wytrwale wykreślała zrealizowane postanowienia z listy.
Nari:*
Nastrój:
tagi: