Powrót

Untitled

czwartek, 16.września.2010, 20:48
Jak długo jeszcze wytrzymam? Jak wiele zniosę? Ile jeszcze łez przyjdzie mi wylać?


EDIT.


Ok., więc wczorajsza notka była wyjątkowo krótka i wyjątkowo dramatyczna nawet jak na mnie. Nic tylko www.dramabutton.com . Tyle, że naprawdę było ze mną źle, a nie potrafiłam znaleźć słów, żeby opisać jak bardzo i z jakich powodów. Z resztą na wrześniowy spam planowałam zupełnie coś innego. Nie podejrzewałam, że będę potrzebowała blogowej terapii tak na szybko, natychmiast. Nabazgrałam sobie wcześniej takie podsumowanie miesiąca o tym, jak strasznie mi źle, blablablablabla, spam, spam, random, random, angst, przy okazji dorzucając coś zabawnego, nowa faza, w końcu trzeba urozmaicać ten zakurzony i zapomniany przez wszystkich przybytek prawdy o mojej duszy. Brzmi poetycko, co? Niestety życie nas nie rozpieszcza, jest brutal i full of pułapkas, dlatego też z planowania, żartowania z samej siebie i traktowania problemów trochę z przymrużeniem oka nic nie wyszło.
Wiedzieliście, że to boli, gdy was policzkują? Znaczy nie tak fizycznie, no bo to w miarę naturalne, ale tak duchowo. Wiadomości spadają na ciebie jak grom z jasnego nieba i masz wrażenie, że ktoś cię uderzył, a potem oblał kubłem zimnej wody. Klatka piersiowa uciska serce tak mocno, że ono aż przestaje pompować krew. Jednocześnie odczuwasz taki straszny wstyd i masz wrażenie, że kiedy następnym razem spojrzysz na siebie w lustrze to zwymiotujesz. Bo jak opowiedzieć wprost o rzeczach tak nienaturalnych, tak złych i tak nie na miejscu, że każdy normalny człowiek przeraziłby się ich nienormalnością. Bo przecież 99% społeczności to sceptycy, którzy żywią się logicznymi, poukładanymi, zbadanymi, dokładnie sprawdzonymi i udowodnionymi teoriami popartymi argumentami. Tacy ludzie wyciągają błędne wnioski z tego, co mówisz zanim jeszcze skończysz to mówić, więc jak niby im cokolwiek wytłumaczyć? Tych zagubionych i kurczowo trzymających się swoich paramasturbacyjnych wierzeń jest naprawdę jedynie garstka, tych którzy by zrozumieli jest tak właśnie niewielu.
Mogę powiedzieć, że to sytuacja patologiczna, ale ona patologiczna nie jest. To po prostu brak zrozumienia, przerwany przewód na linii komunikacyjnej, błędny kod dostępu i bardzo dużo gigabajtów egocentryzmu. Bo ludzie nie umieją rozmawiać, oni warczą i szczekają, wrzeszczą, bluźnią, atakują, myślą tylko o sobie, bo za myślących jako rasa przecież uchodzą. Ranią się nie specjalnie, tylko właśnie przypadkiem. A kiedy już wiedzą, że zrobili źle duma nie pozwala im się do tego przyznać i próbują się bronić, a co jest najlepszą obroną? Atak oczywiście.
Problem polega na tym, że kiedy stajesz na wprost takiego ataku to nie potrafisz się mu przeciwstawić. Jako dziecko, gdy działo się coś złego chowałam się za fotelem, przytulałam głowę do jego oparcia, jakby to była magiczna tarcza, za którą nikt nigdy mnie nie znajdzie, które nic nie będzie w stanie zniszczyć. I to działało. Siedziałam tam, płakałam, trzęsłam się, a kiedy myślałam, że ataki się nie skończą, że mój schron się rozpadnie, wtedy przychodził Anioł, tulił mnie, mówił, że wszystko już jest w porządku i rzeczywiście tak było. Niestety teraz już jestem na to za duża, nie mieszczę się za fotelem, Anioł odleciał z powrotem do nieba i sama musiałam stać się czyjąś tarczą, dobyć miecza i walczyć, jak na prawdziwego księcia przystało. Chociaż chyba bardziej niż księcia dzierżącego w dłoni władzę przypominam Błędnego Rycerza Don Kichota walczącego z wiatrakami i zakochanego w wytworze swojej wyobraźni. Mam w sobie wiele wiary, wiele nadziei, ale czasem miewam wątpliwości, co tylko dowodzi tego, że moja krew jest czerwona, a moje łzy słone. Wczoraj właśnie taką chwilę słabości przeżyłam, nie spodziewałam się jej, a może nie tyle nie spodziewałam, co zwyczajnie nie byłam przygotowana na to, że będzie tak intensywna.
Właściwie to teraz chyba nie ma już żadnego znaczenia, było, przeszło, wróci pewnie bardzo szybko. Bywa.
Potrzebuję teraz trochę świeżego powietrza. Jak odetchnę i wrócę, to pewnie jeszcze poprawię ten wpis.
Nari:*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


0 komentarzy
Następne Poprzednie

nawigacja

archiwum

2009
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (6)
listopad (5)
grudzień (1)

2010
styczeń (7)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (3)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (3)
wrzesień (1)
październik (2)

2011
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)

Dodaj do ulubionych

FRIENDS ALWAYS
Skeczblog Xell
Piękne wiersze
DA Natki
Sasu

FAVOURITES
Moj DA

linki

szablon

Scarlett + f-d