Tym razem panie i panowie postanowiłam zmienić zawód, a co mi tam! No bo skoro bycie delikatnym, niepewnym i zastraszonym księciem nie pomaga i do tej pory nikt się nade mną nie ulitował, to może profesja zupełnie odwrotna będzie odpowiednia. Cóż to takiego zapytacie? A no, jak dziś na przedsiębiorczości oznajmiłam otoczeniu: „ZOSTANĘ SIEPACZEM”(*reklama*jak chcecie wiedzieć, co odróżnia siepacza od zwykłego zabójcy przeczytajcie, nomen omen całkiem niezłą, „Drogę cienia” Brenta Weeksa*/reklama* ). No bo serio, taki siepacz to ma w życiu dobrze. Umie władać wszelką bronią białą, zna się na truciznach i ma moc magiczną. Jest bezszelestny i może robić co mu się kurwa żywnie podoba! *też tak chce* No ok, jak się szkoli to może dostanie ze dwa razy po ryju, ale jak to mówią, jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz ;p. Wystarczyłoby czymś posmarować klamkę, żeby ofiara w postaci nauczyciela, względnie pracownika ministerstwa oświaty padła przede mną na kolana błagając o łaskę. Wyobraźcie to sobie.
Nari-Siepacz(ka): Zdychaj buahahaha!
Ofiara: Nie, litości!
Nari-Siepacz(ka): Nie ma litości!
Ofiara: Zrobię wszystko, tylko daj mi antidotum!
Nari-Siepacz(ka): 100% z maturki mi wpisz do rejestru truposzu, to porozmawiamy!
No i tym sposobem Nari ma to co chciała, ofiara nie stała się truposzem i wszyscy są zadowoleni! Siać będę wszędzie terror w odwecie za 13 lat ciężkich robót w kamieniołomach do jakich mnie zmuszono! Nie przepuszczę tak łatwo! Poprzetrącam rączki, nóżki, główki, oczka, przyrodzenia może co niektórym, słowo siepacza!
A no i oczywiście siepacza nikt nie zmusi do zakuwania pierdzielonego XX-lecia międzywojennego. Siepacz nie musi wysłuchiwać durnot. Siepacza wszyscy się boją i nikt nie waży się podważać jego autorytetu. I w ogóle…
Siepacze są fajni.
*Wzdech* No dobra… Błaznuje. Ale znów jestem zmęczona jak nie wiem co, a maturka coraz bliżej. A tu jeszcze poza jutrem przede mną Rhinoceros, Mróz, IK, biologia, przedsiębiorczość, pewnie jakiś WOS, ze szczyptą chemii i może jeszcze jakąś zabłąkaną prezentacją maturalną.
Damn. Jednak siepacz.
Nari:*
Nastrój:
tagi:
Sukienka, buty, biżuteria, makijaż i kopciuszek przemienia się w piękną księżniczkę, a właściwie księcia w moim przypadku :). I chociaż dudni mi w uszach, strasznie chce mi się spać, a stopy bolą mnie niemiłosiernie, to nie żałuję ani jednej chwili, ani jednego tańca, ani jednego uśmiechu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam tak szczęśliwa, tak naturalna, tak energiczna. Nawet nie obchodziło mnie, że ktoś się na mnie patrzy, liczyła się tylko dobra zabawa. Cieszę się, że ta noc, która ma być jedyna i niepowtarzalna w całym życiu rzeczywiście się taką stała. Czy było pamiętnie? Jak najbardziej. Czy jestem szczęśliwa? Jak nie wiem co. Czy jestem zmęczona? Koszmarnie. Czy mam ochotę jeszcze tańczyć? Jeszcze jaką! Co teraz zrobię? Chyba pójdę spać! XD
Nari:*
Nastrój:
tagi:
Wszystko gotowe i zapięte na ostatni guzik. Powinnam cieszyć się jak głupia i o niczym innym nie myśleć. Dlaczego więc coś mi nie gra? Ach tak. Wiem. Patrzę na sukienkę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest taka… w moim stylu, prosta, ładna i w kolorze, który do mnie pasuje. Mam prawdziwe buty na prawdziwym wysokim obcasie i biżuterię, i pójdę do fryzjera, i do kosmetyczki, i… I ciągle się zastanawiam, co by na to wszystko powiedziała. Cieszyłaby się? Pewnie rozpłakała z tego wszystkiego. Zdecydowanie zbyt dużo płakała. I na pewno uparłaby się zobaczyć poloneza. A ja… Byłabym wtedy najszczęśliwsza na świecie, bo byłabym dla kogoś prawdziwą księżniczką, jedyną wśród tylu innych, nieważne, że piękniejszych. I chociaż jutro też dla kogoś taka będę to… Pozwolę sobie dzisiaj na te kilka drobnych łez. Bo… ciągle boli… Bo kocham i tęsknię. I tak bardzo się staram, żeby była ze mnie dumna. Mam nadzieję, że… Że wie, co chciałabym jej powiedzieć. Nie mogłam pojechać, ale pamiętam… że dzisiaj jest dzisiaj.
Saigo ni hitotsu dake kiitemo ii desu ka?
Anata no tokoro kara watashi wa mietemasu ka?
Can I ask you one last question?
Can you see me from where you are?
Anata wa kaze ni natte, watashi wo tsutsumikomu.
Anata ni imasara na no ni, tsutaetai koto bakari.
Dear my friend. Todokimasu you ni.
You become the wind and envelop me.
It's too late now, but there are so many things I want to tell you.
Dear my friend, please let this reach you.
Kokia "Todokimasu you ni"
EDIT: nie byłam do końca pewna, czy powinnam ukryć tą notkę, czy nie... Postanowiłam ją jednak zostawić, bo... Bo jest ważna. Niestety przez moje przekombinowanie zmieniła się data jej umieszczenia. Powinnien to być 21 stycznia 2010. To tyle, tak żeby było wiadomo.
Nari:*
Nastrój:
tagi:
Notka time. *dramabutton* Dzisiaj i tylko dzisiaj nadarza się niepowtarzalna okazja. Ktoś chce mi coś jeszcze powiedzieć? Że jestem idealistką? Że się z kimś pobił? Że mu wszystko jedno? Korzystajcie póki możecie od jutra przysięgam gryzę, krzyczę, drapię (połamanymi paznokciami, ale zawsze) i jestem bardzo, bardzo, bardzo, bardzo niemiła (według niektórych już jestem, choć nie jestem obviously). Po prostu… Jestem tak strasznie zmęczona (nic nowego, srsly -_-). Zmęczona nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Po pierwsze, ciągle muszę uważać, co mówię, żeby nikogo nie urazić, chociaż cała reszta świata nawet nie pomyśli, czy może przez zupełny przypadek nie zrobiła mi krzywdy jakimś głupim tekstem. Po drugie, czy ja mówię po chińsku, albo w suahili?! Wydawało mi się, że po polsku i że umiem jakoś tam w miarę składnie formułować myśli. No to mi się tylko wydawało. Czemu wszyscy przekręcają to co mówię lub robię zawsze?! Po trzecie, będę rejestrować swoje rozmowy z ludźmi, bo mogę sobie wypruwać flaki próbując pomóc, a potem i tak ludzie nie pamiętają, co im mówię. Jak nie, to nie. Po czwarte, zaczynam się poważnie zastanawiać jak okropną i koszmarną przyjaciółką jestem. Przemyślę to, oddzwonię. Po piąte, czuję się pomijana, niepotrzebna, i w ogóle do odstrzału. Po szóste, potrzebuję odrobinę przestrzeni i czasu. Chcę pójść na herbatę, przeczytać książkę, nie biec na łeb na szyję, zatrzymać się choć na chwilę. Moja empatia mówi mi: „Ludzie są koszmarni. Nienawidzę ich.” Po siódme, tak jestem paranoiczką, tak przesadzam, ale kusza no, czy ja o tak dużo proszę?! Uważaj na siebie, nie masz już 20 lat, ale nie, on będzie się bawił w stróża moralności! Grr. Po ósme, nienawidzę filmów o zabijaniu i nie mogę patrzeć na okrucieństwo. Idiotka.
A tysiąc pięćset sto dziewięćset powodów mego złego humoru później…
Dzisiejsze „dobre wiadomości” są wisienką na torcie, to dlatego ta drama z mojej strony. Chociaż… Jak wszyscy mogą, to ja czasem też, o. Jest to podsumowanie jakiś ostatnich… 2-3 tygodni. Trafiło się dzisiaj, bo mnie wkurzył osobnik płci męskiej mieszkający w tym samym mieszkaniu co ja. ;p A teraz grzecznie idę się uczyć hist. Wish me luck.
She fooled all of her friends into thinking she's so strong,
but she still sleeps with her light on,
and she acts like
It's all right on, as she smiles again(...)
He tells everyone a story,
because he thinks his life is boring,
and he fights
so you won't ignore him,
because that's his biggest fear,
and he cries,
but you'll rarely see him do it.
He loves, but he's scared to use it.
So he hides behind the music, 'cause he likes it that way.
THOUSAND FOOT KRUTCH "This Is A Call"
Nari:*
Nastrój:
tagi:
- It’s NEW YEAR!
- Yeah, and…?
- Let’s be happy! Let’s change our bad habits and stuff! Let’s be more optimistic and less tired all the time!
- Shut up, I’m going to sleep.
- But…
- Whatever, ok?
*sights*
No więc jak wyżej… Przybył 2010 i… No i nic. Dalej jestem małym, głupiutkim, wiecznie zaspanym Narisiem i bardzo niegrzeczną dziewczynką. Dalej codziennie kładę się z nadzieją, że obudzę się rano jako ktoś zupełnie inny, tylko po to, żeby spojrzeć w lustro o 6.30 i zobaczyć siebie. Martwicie się? Zupełnie niepotrzebnie. Nawet przestałam już narzekać. No bo w sumie… albo dam rade i będzie dobrze, albo a. umrę, b. trafię do wariatkowa. Sama nie wiem, która opcja mi odpowiada bardziej, hm… Życzę sobie… W sumie to nie wiem. Może więcej cierpliwości? Mniej dramy? Więcej spokoju? Przede wszystkim to chyba, żebym przestała się bać. Nienawidzę uczucia strachu, a ostatnio towarzyszy mi ono chyba bez ustanku. Miesiąc temu, przed wczoraj, dzisiaj… I żebym pozbyła się frustracji. I… Ale to może zachowam już dla siebie.
Jeszcze tylko życzenia… Mam nadzieję, że je usłyszysz. Bo chociaż nie pojechałam dzisiaj, to pamiętam i… Bądź ze mnie dumna, nawet mimo tego wszystkiego złego, co robię… Proszę.
Nari:*
Nastrój:
tagi: