Avalon

czwartek, 10.marca.2011, 12:47

Dobra, to, że jestem zaspanym, wystraszonym, niepewnym księciem dawno już ustaliliśmy, right? No, to czas na change over (TAK, ZNOWU i mało mnie obchodzi, co myślicie, nie podoba się, nie czytać, nie zmuszam ;p)! DYGRESJA: robię się zdzirowata w głębi duszy, hm. NVM. Do rzeczy. Księciem jestem nadal, bo lubię, to fajne. Zmiana polega jedynie na tym, że teraz jestem  Księciem-Rycerzem. Czas zacząć się bronić.  Na początek może przed samą sobą, a potem zobaczymy. Stan mojego zdrowia fizycznego (psychicznego również, ale tego już nie naprawimy, wiemy to) pozostawia wiele do życzenia. Na początek miło by było przestać wykasływać płuca i wysmarkiwać jeziora; i nie, nie jestem obrzydliwa, jestem tylko za prawdą. Paskudny wirus dopadł mnie kiedy się nie spodziewałam i zadowolony cały. Damn u. Ale wyjdę z tego cało, jakem Sir Nari. Ta druga zdrowotna sprawa… Z jednej strony fajnie jest wiedzieć wreszcie, co mi jest, bo przeczuwałam już różne najgorsze rzeczy, z drugiej strony… Trochę to przypomina walkę z wiatrakami, a Błędnym Księciem-Rycerzem to bym kusza za nic być nie chciała. Chociaż… Spróbujmy. Podobno Excalibur zasiepie wszystko. To na questa po Excalibura! *kicha* …or maybe not. *headdesk* Nieważne. Wrócim do tej kwestii prędzej, czy później. Przydałby się czarodziej u mego boku… Niestety czarodziejów ci u nas niedostatek. Bo oczywiście jak są potrzebni to żadnego nie ma. Ściąć im głowy! …a nie. To nie ta bajka. Ups. Spalić na stosie! O, już lepiej. Ajajaj. Pff. Pożytek z zakocha(otympóźniej,k?)—zakichania? Chwila odpoczynku, która naprawdę była mi potrzebna. Still to nie takie łatwe naładować rozregulowaną, wyczerpaną do samego końca baterię. Z przyjemnych rzeczy, jak widać mam nową fazę. A w sumie nawrót starej, jeszcze z dzieciństwa, nad którą nie miałam jakoś okazji popracować i pozwolić, żeby się rozwinęła. Zaczęło się niewinnie od głupiutkiego serialu, a skończyło jak zawsze. Ale to nawet dobrze. Chociaż przez chwilę miałam okazję pobyć trochę znowu dawną sobą. Przekopałam się przez videa (choć tutaj posucha, jedynie te z planu i BS stanęły na wysokości zadania rozbawiając mnie niemal do łez), fiki (wśród których znalazło się kilka perełek) i przez proces przetwarzania (bo nie mogłam się powstrzymać). Nie potrafię nawet w najmniejszym stopniu wyrazić jaką radochę mi to wszystko sprawiło. Od kilku dobrych miesięcy nie czułam się tak na miejscu i tak w swojej skórze jak ostatnio czytając i oglądając głupoty. Z resztą po notce chyba to widać. W końcu jest już… 2 w nocy kiedy to piszę i wcale nie mam ochoty pójść spać (właściwie to nie mogę, czyt. fragment o wykasływaniu płuc). Sam fakt, że to teraz powstaje jest wyjątkowym zjawiskiem, bo jak widać na załączonym obrazku, przez pewien okres czasu nie miałam ochoty na nic, nawet na narzekanie, co jest jednym z wielu znaków, który mówił, coś jest z Nari nie tak, a którego nikt, albo większość, nie zauważał. Przysięgam powinnam dorosnąć. Tylko, że mi się nie chce, ot co. Wszyscy wokół są już duzi i ważni, i mądrzy, i stylowi, i Wielki Smok wie, jacy jeszcze, umoralniają mnie, każą podejmować poważne decyzje, zmieniać styl ubierania, yada yada yada. A ja nie! Na złość! Sytuacja się zmieniła i jestem gotowa stwierdzić, że tą zmianę wreszcie nauczyłam się akceptować (co nie znaczy oczywiście, że aprobuje, duh). Ale o tym, jak zmienił się świat wokół mnie w sumie nie chcę gadać, bo i po co? Ach wiem! Powinnam chyba wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, chociaż z perspektywy czasu chyba jednak nie tak ważnej.


But I’m too tired to go to sleep, tonight, and I’m too weak to follow dreams, tonight. *


Krótko, było, minęło. Zdecydowanie mogło być lepiej, ale jest jak jest. Teraz do czerwca i powtórka z sesyjnej rozrywki i tyle.


What about aliens? What about you and me and... What about gold beneath the sea? What about... What about when buildings fall? What about that midnight phone call... The one that wakes you from your peace? Well, I am not, I am not, I am not in need. **


No właśnie? Co z tym wszystkim, hm? Jakieś interesujące uwagi? Przemyślenia? Błyskotliwe sugestie? Nie? Rozczarowujecie mnie.


It feels like 10,000 nights of thunder, when I spend the one with you..***


O rany. I stało się. ZNOWU. Naprawdę, naprawdę, naprawdę tego nie chciałam! Zaatakowało mnie i zmusiło! Przysięgam to nie moja wina! To niesprawiedliwe, że mnie osądzacie! Przecież to niespecjalnie. Kurcze no. Niestety mleko już rozlane, więc chyba nie ma, co nad nim płakać, hm? Spróbujmy na spokojnie to przemyśleć, przeanalizować… Oh damn. Co tu analizować? To po prostu najsłodszy uśmiech jaki widziałam. Problem? Me myself and I. Nie życzę wam, żebyście się czuli w swojej skórze tak jak ja, przez tą głupią chorobę i „głupią książęcą ranę bitewną”. Ale nieważne. Już mi się kończą pomysły na pisanie to pora kończyć notkę, o.


And if I was running, you'd be the one who I would be running to… And if I was crying, you would be lining the cloud that would pull me through… And if I was scared, then I would be glad to tell you and walk away.****


Dobranoc, notka pojawi się z opóźnieniem kilkunastogodzinnym, bo jest like późno, a ja piszę ją na telefonie. XD I muszę się wyspać. Czy coś.

- Could somebody tell me what happened? - Well... - Someone with a brain.*****


I tym miłym akcentem zapraszam na następny odcinek, kiedyśtam. Quest na Excalibura czeka aż się na niego wybiorę. Jak już się zdecyduję to napiszę jak było.

* Motion City Soundtrack - Even if It Kills Me
**Carbon Leaf - What about Everything
***Alphabeat - 10,000 Nights of Thunder
**** SaftySuit - Find a Way
*****Merlin 1x07 "The Gates of Avalon"

 



Nari:*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

nawigacja

archiwum

2009
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (6)
listopad (5)
grudzień (1)

2010
styczeń (7)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (3)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (3)
wrzesień (1)
październik (2)

2011
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)

Dodaj do ulubionych

FRIENDS ALWAYS
Skeczblog Xell
Piękne wiersze
DA Natki
Sasu

FAVOURITES
Moj DA

linki

szablon

Scarlett + f-d